Facebook chce poznać każdy twój kolejny krok


Facebook chce poznać każdy twój kolejny krok

Facebook złożył w amerykańskim Urzędzie Patentowym wnioski dotyczące narzędzi, które w przyszłości mogą pozwolić na określanie, gdzie za chwilę będzie znajdował się użytkownik, m.in. w oparciu o historię miejsc, w których już był.

Czego chce Facebook?

Narzędzia, które opisują wnioski patentowe, gdyby zostały istotnie opracowane – umożliwią Facebookowi śledzenie lokalizacji użytkownika oraz przewidywanie, gdzie będzie o określonej porze dnia. Idea stojąca za tymi patentami jest banalnie prosta: dostarczać reklamodawcom jeszcze więcej informacji na temat użytkownika, włączając w to przewidywanie kolejnych odwiedzonych miejsc. W praktyce pozwoli to reklamodawcom kierować do nas bardzo spersonalizowany przekaz, opracowany ze znaczącym wyprzedzeniem i dobrze dopasowany do naszych przyzwyczajeń. 

Pierwszy patent, występujący pod nazwą “Offline Trajectories”, dotyczy metody przewidywania, dokąd dany użytkownik uda się w oparciu o dane dotyczącego jego wcześniejszej lokalizacji. Narzędzie opisane we wniosku patentowym ma obliczać “prawdopodobieństwo przejścia w oparciu o przynajmniej częściowe wcześniej zarejestrowane dane dotyczące lokalizacji, związane z dużą liczbą użytkowników, którzy byli w danym miejscu”. Oznaczać to może m.in., że technologia może wykorzystywać dane znanych użytkownikowi osób, jak i zupełnie mu obcych ludzi, którzy znajdują się w pobliżu i mają w swoim telefonie Facebooka.

W przypadku gdy Facebookowi uda się “przewidzieć”, kiedy użytkownik będzie offline, zawartość całego serwisu “może być wstępnie pobrana, tak że użytkownik będzie miał dostęp do serwisu w okresie, w którym brakuje łączności internetowej” – na przykład na sali kinowej. 

W praktyce natomiast narzędzie będzie analizować nawyki, przyzwyczajenia każdej osoby, która korzysta z platformy Marka Zuckerberga. Jeśli we wtorek i środę po pracy masz w zwyczaju chodzić do określonego supermarketu zrobić drobne zakupy, Facebook zapisze odpowiednio czas i lokalizację Twojego pobytu zarówno w pracy, jak i w sklepie. Teraz tylko wystarczy, że serwis wyśle tę kluczową informację do reklamodawców, aby odpowiednie reklamy pojawiły się na Twoim kanale informacyjnym na krótko przed wizytą w supermarkecie.

To jednak nie wszystko, gdyż dzięki “Offline Trajectories” Facebook chce przewidzieć dowolny ruch użytkowników, który nie będzie rutynowy i będzie wyłamywał się poza wynikającą z historii lokalizacji normę. W oparciu o profile, które zostaną zaklasyfikowane jako podobne do Twojego, serwis – jak sam przyznaje we wniosku – będzie w stanie określić, że np. po piątkowym, wieczornym wyjściu do kina pójdziesz jeszcze do pobliskiego pubu napić się piwa ze znajomymi.

Alternatywa dla GPS?

Inny wniosek patentowy – “Location Prediction Using Wireless Signals on Online Social Networks” – opisuje, w jaki sposób śledzenie siły sygnałów Wi-Fi, Bluetooth, sieci komórkowej i NFC może być wykorzystane do oszacowania aktualnej pozycji, aby przewidzieć, gdzie użytkownik przemieści się w następnej kolejności.

Jak napisano we wniosku, ten informacyjny “sygnał tła” jest używany jako alternatywa dla GPS, ponieważ może “zapewnić korzyści z dokładniejszego i bardziej precyzyjnego określenia położenia geograficznego użytkownika”.

Kolejny wniosek patentowy – “Predicting Locations and Movements of Users Based on Historical Locations for Users of an Online System” – zawiera szczegóły na temat tego, w jaki sposób dane lokalizacyjne pochodzące od wielu osób będą wykorzystywane do gromadzenia danych dotyczących geolokalizacji i tendencji do przemieszczenia się oraz do modelowania tzw. sieci lokalizacji, czyli kolejności odwiedzanych miejsc.

Dobrze ilustruje to poniższa grafika:

Na przedstawionej ilustracji użytkownik oznaczony cyfrą 1 odwiedził miejsca A, B, a następnie C, podczas gdy użytkownik 2 najpierw udał się do miejsca B, A i na końcu C. Narzędzie Facebooka może w tym przypadku ocenić, że wszystkie trzy miejsca (A, B i C) są częścią pewnej wspólnej sieci lokalizacji i na tej podstawie przedstawi spersonalizowaną reklamę lub zaproponuje kupon zniżkowy dla odwiedzanych punktów usługowych lub sklepów.

Zgodnie ze zgłoszeniem zawartym we wniosku dane te mogłyby być wykorzystane do “różnych zastosowań”, w tym do “wyświetlania reklam użytkownikom w oparciu o lokalizację i do zapewnienia wglądu w ruch osób”.

Jak zauważył serwis BuzzFeed, technologia zaprezentowana przez Facebooka mogłaby nawet różnicować tendencje do przemieszczania się wśród osób, które mieszkają w miastach lub dopiero je odwiedzą.

Co na to Facebook?

W reakcji na liczne doniesienia medialne rzecznik prasowy Facebooka Anthony Harrison powiedział, że Facebook bardzo często patentuje różne technologie, co nie oznacza wcale, że wszystkie one zostaną opracowane do końca i  wykorzystane w przyszłości przez firmę.

“Często szukamy patentów na technologie, których nigdy nie wdrożymy, a wnioski patentowe – takie jak ten – nie powinny być traktowane jako wyznacznik dla naszych przyszłych planów” – oświadczył Harrison zapytany przez serwis BuzzFeed o możliwość zaimplementowania tej technologii w aplikacji Facebooka.

Facebook ma ostatnio ciągłe kłopoty

W obliczu licznych skandali, które w ostatnim czasie dotyczyły Facebooka, można powiedzieć, że tego typu informacje bynajmniej nie przywrócą zaufania użytkowników do platformy społecznościowej – wciąż największej na świecie.

Pod koniec września pisałam już, że Facebook wykorzystuje numery telefonów używane podczas weryfikacji dwuetapowej, aby ściśle spersonalizować reklamę pod konkretnego użytkownika. Rzeczniczka portalu, odnosząc się do całej sytuacji, poinformowała wówczas, że Facebook “wykorzystuje informacje dostarczone przez osoby, aby zaoferować bardziej spersonalizowane doświadczenie, w tym pokazywanie lepiej skrojonych pod użytkownika reklam”.

Ostatnio zaś były szef brytyjskiej służby GCHQ (Government Communications Headquarters – Centrala Łączności Rządowej) Robert Hannigan ostrzegł, że Facebook może stanowić zagrożenie dla demokracji, jeśli nie będzie odpowiednio kontrolowany i regulowany.

“To nie jest rodzaj puszystej (w oryginale: “fluffy” – w domyśle łagodnej/potulnej – red.) organizacji charytatywnej świadczącej bezpłatne usługi. To jest wyrachowany międzynarodowy biznes, a duże firmy technologiczne są w zasadzie największymi reklamodawcami na świecie; to tam właśnie zarabiają miliardy” – powiedział Hannigan podczas wywiadu w porannej audycji “Today” radia BBC 4. “Więc w zamian za usługę, którą uważasz za użyteczną, oni biorą twoje dane… i wyciskają z nich każdą kroplę zysku” – dodał.

Zapytany przez dziennikarza, czy Facebook stanowi zagrożenie dla demokracji, Hannigan odparł, że “potencjalnie tak”, jeśli platforma społecznościowa nie będzie regulowana i kontrolowana.

“Ale te wielkie firmy, szczególnie tam, gdzie istnieją monopole, nie mogą się same zreformować. To będzie musiało nastąpić z zewnątrz” – ocenił były szef GCHQ.

Too big to fail?

Zgodnie z doktryną “too big to fail”, używaną najczęściej do opisu kondycji finansowej wielkich banków, nowe doniesienia dotyczące zagrożenia prywatności użytkowników nie sprawią, że za tydzień czy dwa serwis Marka Zuckerberga przestanie istnieć.

Może to jednak doprowadzić do zwiększenia presji na serwisy społecznościowe ze strony instytucji rządowych posiadających odpowiednie instrumenty, za pomocą których mogą poprawić bezpieczeństwo i prywatność swoich obywateli.

Należy przy tym jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy państwo powinno regulować i wpływać na prywatne firmy, czy też pozostawić to w takim stanie, w jakim jest i egzekwować w sposób bardziej zdecydowany obecne prawo? Zobaczymy, co w temacie przyniesie rozpoczęty właśnie rok. 



Source link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *